Kto by pomyślał, że coś tak małego jak guzik potrafi przewrócić do góry nogami historię mody? Jedni zbierają znaczki, inni monety, a ja – z przyjemnością – zbierałbym opowieści o guzikach. Bo każdy z nich ma swoją anegdotę, często pikantniejszą niż niejeden modowy skandal. Od królewskich żałobnych ozdób, przez dżinsowe ikony, po projekty, które równie dobrze mogłyby trafić do muzeum sztuki współczesnej. Rozgość się – będzie o „guzikach vintage”, „symbolicznych” i takich z metką couture, które widziały więcej, niż niejeden projektant na Fashion Weeku.
1. Dwurzędowe zapięcie – guziki, które „rysują” sylwetkę
Dwurzędówka to taki garnitur na sterydach – guzików jest więcej, a efekt? Smuklejsza talia, więcej charakteru i odrobina wojskowej dyscypliny. Ten układ przyszedł do cywila wprost z pokładów statków i koszar. W krawiectwie to klasyka, która zawsze wygląda dostojnie – i nawet jeśli guzik jest tylko „na pokaz”, to przecież o pokaz tu chodzi.
Dlaczego warto?
- Dodaje sylwetce „tego czegoś” – w moim przypadku też centymetrów w ramionach.
- Stabilizuje front marynarki lub płaszcza.
- Łączy wygodę z elegancją – bo guzik w dobrym miejscu robi robotę.
2. Żałobne guziki z Whitby jet – numer 2 nosiła królowa
Królowa Wiktoria po śmierci Alberta w 1861 roku ubrała się w czerń… i została w niej na dekady. A czarne, lśniące guziki z Whitby jet stały się niemal obowiązkowym elementem stroju na dworze. To był taki modowy komunikat: „Nie pytajcie, wciąż tęsknię”. Dziś trudno wyobrazić sobie, żeby jeden detal tak mocno mówił o naszym nastroju – choć, jeśli przypomnę sobie modne w pandemii dresy, to chyba rozumiemy, o co chodzi.
4. Trench: guziki jako kod funkcjonalnej elegancji
Trencz bez guzików? Jak kawa bez kofeiny – niby jest, ale nie działa. Dziesięć guzików ustawionych w idealnej symetrii to hołd dla wojskowego porządku i londyńskiego szyku. I, tak między nami, dobry trench potrafi sprawić, że czujesz się jak bohater filmu noir – nawet jeśli stoisz w kolejce po pieczywo.
5. Peacoat: kotwice, które przeniosły się do cywila
Kurtka marynarska, guziki z kotwicą i od razu wiadomo: tu stoi człowiek z historią. Motyw kotwicy przetrwał próbę czasu – dziś zdobi płaszcze zarówno miłośników klasyki, jak i hipsterów z portowych kawiarni. A ja zawsze mam wrażenie, że taki guzik trochę mruga do ciebie porozumiewawczo: „Tak, znam się na wiatrach i trendach”.
6. Marynarka klubowa – metaliczne guziki prestiżu
Mosiężne guziki w marynarce klubowej to jak sygnet rodowy – niby drobiazg, a mówi wszystko. Wymień zwykłe guziki na te z herbem czy kotwicą, a twoja marynarka awansuje w modowej hierarchii szybciej niż niejedna kariera w korpo.
9. Wystawy: kiedy muzea odkrywają historię guzików
Tak, muzea potrafią poświęcić całe wystawy guzikom – i nie, to wcale nie jest nudne. Na takich ekspozycjach można zobaczyć guziki większe niż spodek od filiżanki i takie, które miały więcej diamentów niż pierścionek zaręczynowy z hollywoodzkiego filmu.
10. Dziś: jak świadomie dobrać guziki
Dobrze dobrany guzik to jak dobrze dobrane wino – potrafi podnieść rangę całej stylizacji. W modzie codziennej rządzi autentyczność, więc warto wiedzieć, że guzik może być nośnikiem historii i smaku. Serio – sklepy internetowe wiedzą, że fraza „guziki do trencza” potrafi przyciągnąć tłumy.
Skąd wzięły się guziki w modzie?
Od średniowiecznych dworów po współczesne wybiegi – guzik zawsze miał coś do powiedzenia. Kiedyś świadczył o statusie, później o guście, a dziś bywa też formą manifestu. I jeśli ktoś mówi, że „to tylko guzik” – to znaczy, że nigdy nie widział oryginalnego Chanel.





